To po prostu śmieszne. Nie, nie zabawne. Śmieszne, łamane przez "żałosne".
Czy zdarzało wam się kiedyś dostać SMSa i jeszcze przed odebraniem, czując że to od Tej Osoby, już się gotować w środku? Ja tak mam. Od jakiegoś czasu. Od wczoraj jeszcze wyraźniej.
Sygnał i w tym momencie czuję się, jakby ktoś nagle napompował mi balon obok serca... nie, w sercu. Rozpychając je od środka. A potem jeden przycisk... i jest. Od Niej. Już nieważne, co w środku, "Tęsknię" czy "Wkurzasz mnie", ważne że od Niej.
Żałosne, nie? Dorosły byk zakochany jak szczeniak, z pełnym asortymentem hormonów na zawołanie.
I tylko jedno pytanie: czemu mam szczęście (wątpliwe) zakochiwać się w osobach nieosiągalnych i co najmniej niestabilnych?
...dobra, ta druga kwestia jest prosta. Po prostu ciągnie swój do swego. Ale tej pierwszej chyba nigdy nie zrozumiem.
Dalej nienawidzę Walentynek. I nie pociesza mnie fakt, że Ona też. Że Ona, podobnie jak ja, spędzi ten dzień starając się nie myśleć o swojej sytuacji. O różowych serduszkach, zakochanych parach itp.
I mam tyko nadzieję, że prześpi ten dzień, zamiast gapić się przez okno, słuchać muzyki i łapać doła.
Ja nie będę miał większego wyboru - muszę wyjść na miasto i przecierpieć jakoś ten dzień...
...bez Niej.
skomentuj (0)